niedziela, 29 października 2017

Mikrowyprawa na koncert Witka czyli Bard słoików w natarciu

Byłem na koncercie Witka muzyka ulicy - tak brzmi pełna nazwa. I jestem poruszony i zachwycony. Czemu?

Bo Witek to głos dzisiejszej Polski, który w swoich tekstach śpiewa coś ważnego o nas. Czy mówimy o "słoikach" (Pędź słoiczku), emigrantach do Londka (Serce wolności), japiszonach z nosami pełnymi koksu i pędem do kariery (m. in. Komornik), zakochanych (Ja się w Tobie zakochałem), z problemami w małżeństwie (Rzucę Ciebie - rzucę nas) lub kredycie (Rata, Renata i krata) czy pogrążonych w żałobie po śmierci bliskiej osoby (Mamo, mamo). A wszystkich nie wymieniłem, każdy znajdzie coś dla siebie :)

Każda piosenka trafia w punkt, w kilku wersach Witek łapie całą kwintesencję "problemu" i podaje ją w tak atrakcyjny sposób aż nóżka sama chodzi :)


Jeśli dodamy do tego naturalność, niewymuszony luz i urok to mamy przepis na gwiazdę. Prawdziwy fenomen jak dla mnie, szczególnie jak się pozna życiorys artysty i posłucha kilku wywiadów z nim, co polecam.

Tylko czemu nie ma go tyle, ile na to zasługuje, w telewizji czy w radiu? Za cholerę nie wiem, Witek bije na głowę większość stałych bywalców massmediów. Durne pismaki nie wiedzą co tracą, rozjeżdżając się znowu z tym co ważne, tylko szkoda, ze przez to Witek musi zbierać środki na drugą płytę przez crowdfunding.

Ja już go wsparłem, zachęcam każdego:

https://polakpotrafi.pl/projekt/witek-muzyk-ulicy-nagranie-plyty

I czekam na kolejny koncert! :)

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza